Procedury zamiast profesjonalnej troski o życie i zdrowie

Ten wpis był dotąd czytany 2378 razy!

We włocławskim szpitalu – zanim doszło do planowanego porodu przez cesarskie cięcie – zmarły bliźnięta. Poinformowano, że prokuratura rozpoczęła śledztwo, trwają kontrole resortu zdrowia, NFZ i wojewody kujawsko-pomorskiego. Piotr Stawicki z Prokuratury Rejonowej we Włocławku oświadczył: „postępowanie prowadzone jest w kierunku tzw. błędu w sztuce lekarskiej, obejmuje także nieumyślne spowodowanie śmierci bliźniąt”. Prokuratura przypomina, że śledztwo toczy się w sprawie śmierci dzieci, a nie przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie [http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1028766,Smierc-blizniat-we-Wloclawku-Rusza-sledztwo-prokuratury (data odczytu: 25.01.2014)]. Chłodna relacja jest dla mnie równie szokująca, co samo zdarzenie.

Wiadomość o śmierci bliźniaków jest wstrząsająca i z całą pewnością wymaga natychmiastowej reakcji. Najpierw chciałabym jednak poczynić kilka wstępnych ale jakże istotnych uwag, zamiast  zamieszczać kolejny „gorący” komentarz, dotyczący tragedii, która miała miejsce we Włocławku (tych zresztą w mediach nie brakuje i jeden więcej niewiele zmieni!). Zauważmy przede wszystkim, że nie jest to pierwsza tego rodzaju wieść o zaniedbaniach w polskiej służbie zdrowia. Z tego też powodu, aby już raz na zawsze zażegnać podobne sytuacje, należy – jak sądzę – sięgnąć do korzeni problemu i rozwiązać go. Jestem przekonana, że życie i zdrowie to priorytetowe wartości. Winny one być pielęgnowane w każdym społeczeństwie, one bowiem decydują o jakości rozwoju. Czy można wyrazić zgodę na obojętność, kiedy są lekceważone!? Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby ludzie poważnie podeszli do najważniejszej kwestii związanej z ich istnieniem?!

Zarządzanie społeczeństwem to nie wielki eksperyment przeprowadzany na bezosobowej masie, którą można dowolnie formować. Nie wolno przemilczeć problemów będących skutkiem błędów systemowych! Na mojej stronie będę systematycznie ujawniać wynikające z nich patologie społeczne. Jest ich wiele. Należy jednak uświadomić sobie, że samo „pogadanie” niewiele może zmienić. Tak więc żeby poruszyć do skutecznego działania, w rozważaniach będę chciała przyjąć szerszą perspektywę. Nie znaczy to, że lekceważę ludzi, którzy na skutek zaniedbań służby zdrowia cierpią. Współczuję im bardzo, jednak za każdym razem, gdy docierają do mnie podobne wiadomości, moim życzeniem jest, by był to już ostatni raz… Czy jest to możliwe?

Drastyczne informacje (i traumatyczne doświadczenia dla bezpośrednio dotkniętych tragedią) – jak ta pochodząca z włocławskiego szpitala – wyzwalają w stosunku do winnych bunt, gniew, oburzenie, złość, nienawiść… Uważam, że są to zdrowe uczucia, „same w sobie” dobre, wyrażają stosunek człowieka do zła. Tłumienie ich wzmaga jedynie agresję, przyczyniając się do utrwalenia resentymentalnych chorobliwych cech; równocześnie nie rozwiązuje osobistego problemu rozpaczy, niemocy, poczucia niskiej wartości. Tymczasem karmienie się agresją i wynikającym z niej zgorzkniałym narzekaniem nie prowadzi do pozytywnych rozstrzygnięć (na temat procesu kształtowania się w człowieku resentymentów pisał już na początku XX wieku Max Scheler w książce Resentyment a moralność, Warszawa 1997). Takie sytuacje w sposób oczywisty wzniecają w człowieku konflikt wewnętrzny. Obawiam się, że w systemach utylitarystycznych jest on nieunikniony, jest reakcją na chore społeczne środowisko.

Z drugiej strony patrząc, takie drastyczne informacje dają poczucie bezsilności wobec systemów konsumerycznych, ukierunkowanych na konformizm, systemów pozostających na usługach użyteczności i przez to pozbawionych indywidualnego humanistycznego charakteru. Na swoją miarę kształtują u ludzi postawy o zahamowaniach z okresu niemowlęcego. Są one nastawione na branie i zabezpieczanie osobistego bytu (w takich systemach za pieniądze nabyć można na własność wszystko: żonę, zdrowie, stanowisko, poważanie…). Jeśli posłużyć się stylizacją językową Ericha Fromma, w postawie życiowej: „MIEĆ” – w przeciwieństwie do postawy „BYĆ” – eksponowany, pożądany i ceniony jest sukces osiągany przez sam fakt posiadania. W systemach tych programowo osłabiane są: poczucie odpowiedzialności, wrażliwość, bezinteresowność, zatroskanie, życzliwość, miłość, współczucie, uczciwość, rzetelność, zaangażowanie… W wielu sytuacjach cechy te zanikają w ogóle. Dlaczego? Czy kultura, w której pewne relacje międzyludzkie zostały sformalizowane (np. lekarz – pacjent, nauczyciel – uczeń), skazała się sama na emocjonalno-uczuciową indolencję?

To śmiała diagnoza społeczna: systemy utylitarystyczne zarządzają bezdusznością, okrucieństwem, bezwzględnością, znieczulicą – prowokują, akceptują i wykorzystują te cechy. Wszyscy, którzy czerpią korzyści z tej praktyki skrywają się za zasłoną bezosobowego systemu, unikając odpowiedzialności. Oto przykład, który razi prostackim stosunkiem do człowieczego istnienia. Na internetowej stronie www.polskieradio.pl zamieszczono zdjęcie włocławskiego szpitala z takim oto podpisem: „Dyrekcja szpitala we Włocławku poinformowała, że za kilka dni można spodziewać się pierwszych informacji dotyczących oceny pracy lekarzy i zachowania przez nich procedur, foto: PAP/Tytus Żmijewski”.  Czy Ty, Drogi Pacjencie korzystający z pomocy służby zdrowia, nie czujesz się urażony i upokorzony tym, iż stanowisz jedynie obiekt, wobec którego stosowane są odpowiednie procedury? Czy raczej nie powinieneś oczekiwać profesjonalnej troski o swe życie i zdrowie, tym bardziej, że składka na ubezpieczenie zdrowotne nie jest skromna, wynosi obecnie 9% podstawy wymiaru.

Patologiczna sytuacja polskiej „służby zdrowia” wymaga natychmiastowego i skutecznego reagowania (niektórzy mówią, że polską „służbę zdrowia” należy uzdrowić!). Z niewielkim czasowym „poślizgiem” nawiązuję do włocławskiego dramatu, musiałam jednak ochłonąć, aby – nie manipulując uczuciami i emocjami innych – przyjrzeć się problemowi. Przyjęłam, że moim wypowiedziom przyświecać będzie jeden cel: zmiana istniejącego stanu rzeczy. Cóż zatem począć z gniewem, rozpaczą, które zawsze towarzyszą wydarzeniom podobnym do tych, jakie miały miejsce w szpitalu we Włocławku? Wydaje mi się, że dopiero wtedy jesteśmy w stanie dokonywać odkryć autentycznych i przemieniających, kiedy sami poczujemy się odpowiedzialni za otaczający nas świat, który zresztą zwrotnie na nas oddziałuje.

Udostępnij to:

Dodaj komentarz